Jeśli o to chodzi, tak to canna.
Rośnie w donicy, tylko na zdjęciu tego nie widać.
Kwitnie już od połowy lipca, gdyż była zimowana w domu i cały rok sobie rosła, ma ładne kwiaty, bardzo grube, bujne, a te, które z cebul zostały wiosną wsadzone wiosną do donic i ziemi, dopiero zaczynają kwitnąć, ale kwiatki mizerne, cienkie.
była zimowana w domu i cały rok sobie rosła, ma ładne kwiaty, bardzo grube, bujne, a te, które z cebul zostały wiosną wsadzone wiosną do donic i ziemi, dopiero zaczynają kwitnąć, ale kwiatki mizerne, cienkie.
To samo jest u mnie a raczej u mojej żony bo to jej kwiatki
_________________ Pozdrawiam Jarek
Moderator to też człowiek,więc nie utrudniaj mu życia OCZKO WODNE JARKA G OGRÓD JARKA
U mnie tez w ty,m roku pływacze kwitną jak głupie - widać jakiś dobry rok na nie. Aż wierzyć się nie chce że z takiej pesteczki na wiosnę może urosnąć tak wielka roślina.
_________________ pozdrawiam arek
---------------------
oczko wodne żaden problem
PORADNIKPORTALSKLEP
Przeleciałem temam od dechy do dechy i musze powiedzięć,że WYPAS!!! Stary masz jedno z najładniejszych oczek na forum i ogród botaniczny jednocześnie - gratuluje
_________________ Wędkarstwo , oczko wodne
koczisss [Usunięty]
Wysłany: 2010-09-22, 20:21
josh1976 napisał/a:
Przeleciałem temam od dechy do dechy i musze powiedzięć,że WYPAS!!! Stary masz jedno z najładniejszych oczek na forum i ogród botaniczny jednocześnie - gratuluje
Dzięki za dobre słowo
koczisss [Usunięty]
Wysłany: 2010-10-04, 20:04
Chyba ostatnie i jeszcze nieco zielone zdjęcia w tym roku.
Arundo donax, ta oto trawka osiągnęła rekordowy wzrost, czyli na dzień dzisiejszy 470 cm.
Gdyby nie chłodny i deszczowy wrzesień, to z pewnością było by znacznie więcej.
Judaszowiec chiński, wiosną ledwie żyw, znacznie przemarzł, ale odbił i sporo urósł.
Moje mini kiwi, aktinidia ostrolistna, odmiana Geneva.
Miskant cukrowy
Chyba ostatni kwiatek
Imperata cylindrica 'Red baron'
Rybcie, jeszcze ochoczo żerujące
Tytoń ozdobny, mimo nocnych przymrozków, a nawet mrozu -2 w sobotę jeszcze ładnie wygląda.
Jutro rano kolejny test na wytrzymałość, bo zapowiada się lekki mrozek (niestety).
I to by było na tyle, fotek zrobiłem więcej, ale przy tak jaskrawym słońcu kiepsko wyglądają, to nie umieszczałem.
Całkiem ładnie. Daj znać jak owoce aktinidii smakowały.
_________________ pozdrawiam arek
---------------------
oczko wodne żaden problem
PORADNIKPORTALSKLEP
koczisss [Usunięty]
Wysłany: 2010-10-04, 22:46
AurorA napisał/a:
Całkiem ładnie. Daj znać jak owoce aktinidii smakowały.
Cóż, smak podobny do normalnego kiwi, ale zauważyłem, że owoce nie mogą być zbyt dojrzałe, bo się robią jakieś takie nijakie, niby słodkie, ale słabo i mdłe, choć to nie reguła, bo i zdarzają się przejrzałe i bardzo słodkie, choć jest przewaga tych gorszych.
Na razie dużo nie zjadłem, a to co się uzbiera pójdzie na niecodzienny zielony dżem
Krzaki rosną dopiero 4 lata i tak naprawdę na prawdziwy wysyp przyjdzie jeszcze czas, choć w tym roku jest już trochę owocków. Wiosną kwitły bardzo intensywnie, ale większość małych zawiązków owoców opadła, chyba było zbyt sucho.
Oprócz tego co jest na zdjęciu mam jeszcze odmianę weiki.
Owoce są mniej smaczne, bardziej kwaskowe i skórka jest czasem troszkę gorzkawa.
Ale ogólnie spoko owoce, tylko trzeba bardzo długo na nie czekać, bo aż do października, a i rośliny rosną jak głupie i trzeba mieć sporo miejsca, no i zimą sporo ciąć.
Co do cięcia, to na razie eksperymentuję, bo wiedza zaczerpnięta tylko z netu, a wiadomo, że najlepiej by było, gdyby ktoś pokazał jak i co robić.
Tnę oszczędnie, bo szkoda mi ładnych odrostów, ale z drugiej strony wiem, ze jak nie będzie drastycznego cięcia, to na dużą ilość owoców nie ma co liczyć.
Moje KIWI rośnie od 3 lat (3 domiany w tym jeden zapylacz)
niestety na razie mnie wkurza i nie owocije
Ciałeś jakoś specjalnie to Twoje?
Poczekaj jeszcze trochę, bo z tego co czytałem, to po jakichś 5 latach powinny owocować.
Moje rośnie 4 sezon i w sumie zebrałem dziś z czterech krzaków 1,34 kg owoców, z czego większość pochodziła z jednej rośliny.
Z tego co zauważyłem, to rośliny są bardzo mało odporne na suszę i bardzo dużo zawiązek owoców mi spadło, trzeba intensywnie podlewać w słoneczną pogodę.
Co do cięcia, to jak wspomniałem eksperymentuję, ale z tego co czytałem, to trzeba intensywnie ciąć, bo inaczej roślina zamiast produkować owoce produkuje liście i nowe pędy.
W tym roku wywaliłem część pędów, takich najbardziej wydłużonych, zostawiam krótsze. Roślina wydaje kwiaty na pędach dwuletnich. Trzeba skracać tak o około 2/3 pędów, ale ja trochę żałuję i skracam o połowę.
Pamiętaj, nie tnij w trakcie wegetacji, bo płacze, a zimą, najlepiej w lutym.
Latem można jedynie usuwać pędy pół-zdrewniałe, jeszcze zielone, te nie płaczą.
[ Dodano: 2010-10-07, 20:15 ]
Gosik napisał/a:
Przejrzałam całą Twoją galerię-jest doskonała
Dzięki
Ostatnio zmieniony przez AurorA 2010-10-07, 23:06, w całości zmieniany 1 raz
koczisss [Usunięty]
Wysłany: 2010-10-17, 08:33
No i stało się, otóż dziś mam pierwszy lód na oczku.
Zdjęcia nie robiłem, bo każdy wie jak lód wygląda.
Dziś znów było - 7, a przy gruncie -9. Choć poprzednia noc była równie zimna, to jeszcze woda się nie pokryła lodem, rośliny w ogrodzie jakoś przeżyły, ale co za dużo to nie zdrowo, kolejnej już nie przetrwały.
Liście hortensji zmrożone na kamień, moja wielka trawka (arundo) też już poległa, no i trzeba będzie dziś lub jutro wyciąć wszystko z wody, bo liście lilii wmrożone w lód, który ma około 0,5 cm. Na szczęści wczoraj zrobiłem sadzonki z wywłócznika brazylijskiego i postawiłem na parapecie w domu. Wiadomo, niebawem się roztopi, ale kolejna noc ma być równie mroźna, dopiero z poniedziałku na wtorek ma być bez mrozu. Pąki lilii, które wyszły z wody są nadal siwe od szadzi, raczej przemarzły.
W miarę podnoszenia się temperatury liście z drzew coraz szybciej spadają, jednym słowem mam już późną jesień, wystarczy teraz większy wiatr i drzewa będą łyse jak w grudniu
Koczisss przeglądołem twoją galerię,i z tego wynika że klimat się chyba ochładza.3 lata temu u ciebie pierwszy lód był 3 tygodnie póżniej.
koczisss [Usunięty]
Wysłany: 2010-10-17, 11:02
Oj z tym ochładzaniem to przesadzasz. Mamy w tym roku chłodną jesień, co nie jest jakąś anomalią.
Trzy lata wstecz mieliśmy zimę łagodną, to i lód przyszedł później, jesień była również cieplejsza.
W tym roku w październiku mamy dominację wyżów, od ponad dwóch tygodni jest praktycznie niezmienna pogoda, powietrze napływa z północy i każda noc z mrozem wychładzała wodę, aż do momentu zamarznięcia.
Gdyby cyrkulacja była bardziej normalna, czyli zachodnia, to lodu jeszcze długo bym nie zobaczył.
Przyjdzie za jakiś czas taka jesień, zima, że znów o lód będzie ciężko.
Teraz trochę obok tematu, choć się wiąże z oczkiem.
Praktycznie niebo mam bezchmurne, ale przesuwa się ławica chmur w taki sposób, że akurat zasłania słońce. Nie jest szeroka, ale ciągnie się nieprzerwanie nie jako wał chmur, który przejdzie i go nie ma, ale wzdłuż swojej osi, czyli mimo bezchmurnego nieba, słońca prawie nie mam.
Nie wiem, czy lód dziś całkiem zejdzie, bo już południe, a woda prawie cała zamarznięta. Jutro będzie jeszcze gorzej i z wycięciem liści lilii będę musiał zaczekać, co mnie smuci, gdyż przy słonecznej pogodzie, a jutro taka też ma być lepiej widać to co się dzieje pod wodą i można głębiej te liście wyciąć, gdy będzie pochmurno, to nic nie widać w wodzie.
u mnie lód w mniejszych pojemnikach z roślinami pojawia się już od około 2 tygodni.
Wczorajsza noc już nieźle dała popalić papirusom, wywwłocznikom i tułaczom nawet pod folią.
_________________ pozdrawiam arek
---------------------
oczko wodne żaden problem
PORADNIKPORTALSKLEP
Advertisement ..:: Sponsor ::.. Pomógł: 8 razy
Dołączył: 25.01.2007
Posty: 4134
Skąd: USA
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum