| |
Oczko wodne - forum Forum miłośników oczek wodnych. |
 |
Technika - jaka rura od oczka do strumienia
Paweł Oczko - 2014-06-06, 13:30 Temat postu: jaka rura od oczka do strumienia Drodzy,
buduję oczko (10mx4,5mx1,6m) i jestem na etapie wykopu. Pomysł jest taki, aby rura od oczka do strumienia poszła pod ziemią i przebiła folię od spodu. Na tę chwilę nie podjąłem decyzji ani jaką pompę kupić, ani też jaki filtr biologiczny będę zakładał.
Mam prośbę o poradę jakiej średnicy rurę założyć. Opinie jakie otrzymuję są niejednoznaczne. Jedni twierdzą, iż standardem jest zwykła rura wodociągowa o średnicy 32mm, co pasuje do większości pomp i nie ma co "kombinować" z rozmiarami większymi. Inne opinie natomiast są takie, iż 32mm to mało, bo na takie oczko potrzebna jest pompa większa, a te raczej mają wyjścia 40mm, a poza tym 32mm potrafi się zapychać, etc. A może zdecydować się na więcej niż 40mm?
(Oczywiście rura PCV leżąca w ziemi będzie musiała zostac połączona w oczku do pompy jakąś elastyczną przejściówką, aby móc na zimę wyciągać pompę na brzeg, bez zatrudniania brygady nurków),
Proszę o Wasze opinie. Proszę o konkret: rodzaj rury, jej wymiar w mm i uzasadnienie. Ogólna dyskusja bez podania wymiarów może być interesująca, ale nie dla gościa, który stoi na progu sklepu i musi podjąc decyzję,
Z góry Dzięki za Życzliwość,
Paweł
adxan - 2014-06-06, 14:00
Załóż maksymalną średnice na jaką Ci pozwala wyjście z pompy. Im większa średnica węża i rury tym mniejsze opory i mniejsze straty. Zawsze też możesz założyć jakaś redukcje i z pompy wyjść rurą 40mm a dalej rurą 50mm do strumienia.
Paweł Oczko - 2014-06-08, 23:27
Serdeczne dzięki dla Adxana za podpowiedź.
Szperając na forum znalazłem wątek, który dotyczy rury, chociaż dyskusja ukryła się pod innym tematem: http://forum.oczkowodne.net/viewtopic.php?t=6355.
W międzyczasie mój plan uległ zmianie. Zamiast umieszczać pompę w oczku, raczej prostszym i tańszym sposobem będzie umieszczenie jej na początku strumienia. W ten sposób woda popłynie z oczka pod strumień grawitacyjnie, czyli za darmo, a mając ją już w tym miejscu, jedynie podpompuję ją na wysokość dzielącą poziomy oczka i początku strumyka. Wydaje mio się, że w ten sposób trochę zaoszczędzę: na podpompowanie wody w górę, bez potrzeby przepychania ją rurą, wystarczy słabsza pompa i mniej prądu do jej napędzania.
Co do rury, to umieszczę w ziemi rurę kanalizacyją 110mm. Początkowo zastanawiałem się, czy na łączeniach nie będzie z niej wycieków do gruntu, w sklepie jednak zapewnili mnie, że po to są uszczelki, aby rura była szczelna. I tyle.
Mam dylemat jak rozwiązać umieszczenie pompy na początku strumienia. Na tę chwilę zastanawiam się nad patentem, który leżącą w ziemi rurę 110mm zakręci do pionu, a następnie rozszerzy do rury o rozmiarze na tyle dużym, aby wewnątrz zmieścić w niej pompę. Po zakryciu z góry zaślepką, można taki system schować dyskretnie pod ziemią – na tyle płytko, aby demontarz na zimę nie był kłopotliwy. Alternatywą jest oczywiście budowanie klasycznej studzienki, ale to i nakład pracy i niekoniecznie piękny widok. Ciekaw jestem opinii na ten temat.
Oczywiście następnym krokiem jest dobranie rozmiaru pompy do rozmiaru rury, ale to temat na odrębny wątek...
luzio - 2014-06-09, 00:22
Hmm
Może nie do końca zkumałem o co ci chodzi ale mam wrażenie że chcesz grubą rurą 110mm odprowadzić wodę z oczka pod miejsce gdzie zaczyna się strumień, tam załadować pompę i pionowo w górę?
Według mnie elegancki wąż 40mm, który można ładnie łukami poprowadzić nie powinien dawać dużych oporów natomiast w twoim wypadku bałbym się o szczelność tych 110tek. Także na łączeniu rury 110mm z oczkiem. Oraz łączeniu tej rury z jakimś pojemnikiem na pompę. Choć to drugie powinno być łatwiejsze.
Nie byłbym bowiem pewien tej szczelności na uszczelkach łączących rury, kolanka. Z tego co kojarzę to te rury służą do kanalizacji i są kładzione z jakimś spadkiem. Chyba nikt nie zakłada że to będzie wypełnione wodą na stałe i będzie tam jakieś ciśnienie. No i też chyba drobne ubytki wody kanalizacyjnej są do stolerowania?
Ale może ktoś tu tak robił? Ze 110tek?
wolanin - 2014-06-09, 06:46
| luzio napisał/a: | | Ale może ktoś tu tak robił? Ze 110tek? |
Ja robiłem, Luzio, i polecam. Rury te zresztą można tak samo skleić, jak wodociągowe. Można też dodatkowo owinąć je mocną taśmą, hydrauliczną i zacisnąć taśmę opaskami.
Paweł Oczko gratuluję wyczucia kwestii technicznych pompowania wody.
Tak jak piszesz, podejdź dużą średnicą pod miejsce podnoszenia wody. Pompa będzie miała do pokonania jedynie minimalne opory miejscowe i na krótkim odcinku w górę, oraz czyste zadanie podniesienia wody z poziomu oczka do poziomu wypływu strumienia. Pompa mogłaby nawet wejść być może do 160-tki, wtedy masz możliwość eleganckiego połączenia rury 110 trójnikiem 160/110 90 stopni. Uszczelki wiadomo: im większa średnica, tym pewniej trzymają. Unikać należy nieosiowego montażu.
Paweł Oczko - 2014-06-21, 19:20
Witam,
Chciałbym dopisać zakończenie tej historii. Będę się cieszył, jeśli przekazane poniżej doświadczenie okaże się pomocne innym, którzy wpadną na pomysł łączenia rurą dno oczka z początkiem strumyka.
W ślad za opisanymi wcześniej planami zrobiłem wykop o głębokości nieco ponad 1m. To wystarczy, aby w naszym klimacie zabezpieczyć wodę przed zamarznięciem. Podłoże, na jakie napotkałem było takie same jak przy budowie oczka, czyli czysta glina. Wbicie każdego szpadla było mozolne, rozkładało się na trzy lub cztery pchnięcia w szpadel nogą. Do tego w pewnym momencie musiałem zawalczyć z potopem, bo spadły solidne ulewy i zalały już wykopaną dziurę w ziemi aż do samego szczytu... Mozolna i ciężka praca trwała kilka popołudni, po zakończeniu której przetąpiłem do układania rur.
Dla kogoś, kto wcześniej nie miał takich doświadczeń, nie jest to zadanie zbyt proste. Byłoby prosto, gdyby wykop był prosty. Ten jednak zmieniał tak kierunek, jak i poziom. Po położeniu kilku rur stwierdziłem, iż za pomocą różnych kolanek udało się właściwie złapać kąty skrętu w poziomie, ale niestety skręty w pionie wyraźnie wskazywały na zbyt daleko idące naprężenia. Z pomocą przyszedł internet, gdzie znalazłem instrukcję producenta o tym, że wygięcie na łączeniu nie powinno przekroczyć 10 stopni. Upłynęło nieco czasu, zanim dopracowałem się z grubsza precyzyjnej metody przeliczenia procentów na stopnie. Z kalkulacji wyniknęło, iż konieczne będzie dodatkowe kolanko tu i tam. Zadanie było trudne, bo każda korekta już złożonych rur wymaga wielkiej siły przy ich rozłączaniu. Dopiero gdy wspólnie z sąsiadem przegraliśmy walkę polegającą na rozrywaniu łączeń za pomocą siły własnych rąk, dopracowaliśmy metodę powolnego rozdzielania łączeń, poprzez równomierne uderzenia kawałkiem drewna. Wszystko to zajęło mnóstwo czasu, a łatwiej i mądrzej byłoby zrobić wcześniejszą próbę kładąc rury bez uszczelek.
Kolejnym kłopotem, na szczęście już mniejszym, była walka z piaskiem i zabrudzeniami na uszczelekach. O czystość w głębokim i wąskim wykopie nie jest łatwo. Po umyciu końcówki jednej rury okazywało się, iż w międzyczasie w błocku umazała się końcówka drugiej.
Aby sobie nie ułatwiać, wnętrzem rur przeciągnąłem sznurek, będzie pomocny do przeciągnięcia tamtędy rurek napowietrzenia. Pomysł fajny, ale było to kolejne utrudnienie,
Krok po kroku, rurka po rurce, system został połączony. Mam nadzieję, iż zadziała i będzie szczelny. Jest to jednak tylko nadzieja. Bo kto wie, czy aby na pewno na tych pomęczonych składaniem i rozkładaniem uszczelkach, rzeczywiście nie będzie przecieków? Pocieszam się myślą, iż woda nie będzie krystaliczna, wszelkie więc drobne nieszczelności z czasem się zapaćkają.
Mając już wszystkiego pomału dosyć, rozpocząłem pracę zasypywanie wykopu. Spieszyłem się, gdyż świeżo poruszona ziemia musi mieć dość czasu na uleżenie się, a ekipa od folii miała wejść już za dwa tygodnie. Założenie folii na miejsce, które dopiero będzie osiadać, narażałoby ją na przeciążenia i być może na rozerwanie. Zasypując dół zapewne nie zachowałem zasad bezpieczeństwa pracy, bo kolejny poranek przyniósł ból w kręgosłupie. Nadwyrężyłem się na tyle mocno i skutecznie, że musiałem przełożyć zakładanie folii o kilka tygodni.
Jak widać, popełniłem kilka błędów:
Po pierwsze, wydaje mi się, iż tak duża praca (wykopanie dużego oczka, strumienia do niego, rowu na rurę łączącą oczko ze strumieniem, zasypanie wykopu i na koniec dopieszczenie terenu), powinna byc wykonana po części koparką, a po części tylko ręką ludzką. Ręka ta powinna zaś należeć raczej do zaprawionego w tego typu zadanich pracownika łopatowego, a nie takiego zapaleńca jak ja, który ma chęci, ale tężyznę zdobytą raczej przy klawiaturze a nie przy szpadlu. Po drugie, wątpliwy jest sam pomysł zastosowania rur łączonych, kanalizacyjnych. Myślę, iż raczej powinienem był kupić dużej średnicy rurę rozwijaną, zdaje się dostępne są takie o wymiarze 75mm, i w ten sposób praca przebiegłaby szybciej a i koszt byłby mniejszy. Po trzecie, nie jestem pewien, czy sama koncepcja prowadzenia rury od spodu oczka, jest najszczęśliwsza. Pomysł wydaje się dobry, ale nakład pracy jest tak duży, że nie jest jasne czy odniesiona korzyść ją rekompesuj. Być może wystarczyło pojść „na leniuszka” i zrobić, tak jak robi to większość oczkowiczów. Na razie brak mi jeszcze perspektywy, aby odnieść się do tematu z dystansu. Na koniec zaś: jak zawsze, zabierając się za tego typu prace należy właściwie ocenić swoje siły i doświadczenie. Jeśli w przeszłości miało się już kłopoty ze zdrowiem, to zadaniem pierwszym jest znalezienie sposobu, aby je chronić.
Na tym kończę. Z założeniem folii na razie czekam na nowe siły. Na szczęście jednak najcięższe prace ziemne już za mną, uff.
luzio - 2014-06-21, 21:04
Ciekawe uwagi i podsumowanie.
Ogólnie się zgadzam choć czasem dobrze jest samemu pomachać łopatą. Np. gdy koparka za bardzo rozbabrze ci teren albo chcesz żeby było dokładnie tak jak trzeba a nie jak ktoś to odpieprzy No i to zawsze jest mimo wszystko jakiś trening a nie stukanie klawiszy przy komputerze
Co do rur to ja lubię rozwiązania proste. Węże a nie rury. Brak dziur w folii itp. Po prostu nie chce mi się myśleć że gdzieś będzie jakaś nieszczelność i tyle roboty pójdzie na marne. Nie mówiąc o tym że takie rzeczy mogą być trudne do namierzenia.
Ale z drugiej strony jeśli wszystko się uda dobrze zrobić: szczelnie przebić folię na dnie i poprowadzić rury to ma to swoje zalety
hns - 2014-06-22, 11:34
Gratuluję inwestycji!
Pozwól że dorzucę parę swoich uwag;)
Co do pozycji pompy to czy ona będzie na początku, końcu czy w połowie rury nie ma żadnego wpływu na wydajność układu. Ważne jest tylko by była poniżej poziomu wody w oczku (pompy do oczka nie zasysają wody)
Ja osobiście poprowadziłbym rurę z boku strumienia tak aby zimą mieć możliwość opróżnienia systemu.
Kiedy jest już pod dnem to pomyślałbym nad możliwością zatkania wlotu w oczku (np.korkie do rur PCV), tak aby wypompować przynajmiej część wody na zimę.
Co do szczelności rur łączonych na standardową gumkę to nie ma obaw.
I ostatnia sprawa - przejście rur przez folię - super sprawa pod warunkiem że zrobi się to dobrze.
Ja niestety zastosowałem prowizorkę - naciągnąłem folię z otorem nieco mniejszym o rury na rurę na klej PCV. Teraz cały czas kiedy mi ubywa wody w oczku to zastanawiam się dlaczego
Teraz postawiłbym na profesjonalne połączenie na śruby. Dostępne w handlu są dosyć drogie więc jeżeli mamy znajomego tokarza to można pokusić sie o zrobienie tego samemu
Paweł Oczko - 2014-08-06, 11:53
Witam Ponownie,
Czas mija, a ja nadal czekam na ekipę montującą folię. W międzyczasie dopieściłem przylegający do oczka trawniczek, zrujnowany dokonywanymi pracami. Do oczka założyłem kilka starych dywanów. Generalnie dzieje się mało,
Mając nieco czasu na chodzenie wokół, zacząłem mieć wątpliwości co do systemu pompującego wodę. Dotychczasowe komentarze jakie uzyskałem są takie, iż pompy oczkowe po zalaniu wodą mogą stać nawet na zewnątrz zbiornika. Jakkolwiek, równolegle, słyszę, że pompy nie służą do zasysania ale do wypychania wody. No i mam mały mętlik. Czy znalazłby się wśród was ktoś życzliwy, kto skomentowałby poniższy rysunek? Zadziała, czy nie zadziała?
wolanin - 2014-08-06, 12:38
Gdybyś dobrze przyjrzał się pompie, to czasem zauważyć można specjalny otworek łączący komorę wirnika z otoczeniem na zewnątrz. Pewnie służy to do jakiegoś wyrównywania ciśnień lub pomaga łożyskować wirnik warstwą wody. Pompa tej konstrukcji moim zdaniem musi być zanurzona. Czyli powinna być posadowiona poniżej poziomu wody w oczku (a raczej w tym przewodzie z oczka). Narysowany przez Ciebie lewar z dużym prawdopodobieństwem będzie powodował pracę wirnika z podsysanym powietrzem, co bardzo skraca żywotność pompy.
Jeżeli zrobiłeś już ten wylot rury w górę, to wstawiłbym dla pompy kawałek studzienki (jakaś rura 400mm czy mała ucięta beczka) i połączył ją z tą rurą pod wodą - albo po prostu zapewnił pompie trochę miejsca na początku strumienia, nie zasypanego żwirem.
AurorA - 2014-08-07, 23:58
| Paweł Oczko napisał/a: | | Zadziała, czy nie zadziała? |
wg mnie zadziała, jednak nie wiem po co robić sobie takie utrudnienia
| Paweł Oczko napisał/a: | | Dotychczasowe komentarze jakie uzyskałem są takie, iż pompy oczkowe po zalaniu wodą mogą stać nawet na zewnątrz zbiornika. Jakkolwiek, równolegle, słyszę, że pompy nie służą do zasysania ale do wypychania wody. No i mam mały mętlik. |
pompa wypycha i dlatego trzeba zalać waż ssący wtedy sobie poradzi. Pewnie zależy to tez od modelu pompy
JAREK G - 2014-08-17, 11:48
Sa pompy ze szczelną komora wirnika które mogą pracować poza oczkiem wodnym ( na zewnątrz "na sucho") jest jednak jeden warunek muszą być umieszczone poniżej lustra wody.
Paweł Oczko - 2017-01-22, 02:02
Po 2 latach od założenia tego wątku zajrzałem tu ponownie, przeczytałem swoje stare wpisy. Poruszyłem wspomnienia. Uff, mam to już za sobą...
Przed założeniem folii miałem do podjęcia decyzję, w jaki sposób wyprowadzić wodę z okupionej bólem pleców rury na poziom strumyka. Uwierzyć nie mogę w ten rysunek, który wtedy umieściłem. Byłem w rozterce. Rozwiązanie okazało się proste. Otóż w szopie znalazłem starą beczkę z tworzywa sztucznego. W spodzie wyciąłem otwór o średnicy rury doprowadzającej wodę z oczka. Nasadziłem jedno na drogie, i skleiłem (parę minut paćkania się z włóknem szklanym, pierwszy raz to robiłem, ale w sumie drobiazg). Beczka wylądowała w ziemi, na tyle głęboko iż jej spód znalazł się znacznie poniżej poziomu wody w oczku. W związku z tym stanowi ona wspaniałą przestrzenną komorę, w której z łatwością można umieścić pompę wyprowadzającą wodę do fontanny. Nie chcę już przedłużać opisując patenty, które wykonałem wyprowadzając wodę na zewnątrz, dość, że działa i woda wypływa.
Kolejną pracą było wymieszanie gliny z piaskiem i wysypanie dna strumienia i strefy przybrzeżnej oczka. Niestety, poza kilkoma babkami i tatarakami w pobliskim jeziorze niespecjalnie udało się ‘zorganizować’ potrzebnych ilości roślin, więc z pomocą przyszedł sklep internetowy. W pierwszym roku posadzone roślinki dopiero się ukorzeniały, więc gąszczu się nie spodziewałem. W drugim już jednak oczekiwałem rezultatów lepszych. Okazało się, że rośliny rosną, ale wcale nie bujnie. Lilie w donicach wręcz zastrajkowały i postanowiły jedynie trwać. Rozpocząłem więc kolejny etap swojej oczkowej przygody, który zapewne opiszę w innym wątku. Na koniec jedynie wspomnę, iż latem znudził mnie widok jedynie roślin i przemykającego tu i tam wyratowanego od wigilijnego pogromu karpia, zapragnąłem rozrywki dalej idącej. Kupiłem kilkanaście karasi, karpików i orf. Od tej pory bractwo tapla się jak trzeba, uroku wszystkiemu dodaje drewniany pomościk, ja zaś chodzę wkoło i nadziwić się nie mogę jak do tej pory bez tego wszystkiego mogłem żyć. Teraz jest zima, ale nadal tam chodzę, dbam o utrzymanie przepływu powietrza, nie mogę doczekać się wiosny. Zapowiada się kolejny sezon dosadzania ładnego, walki z brzydkim, radości z kijanek i rybek, upiększania, cieszenia się z tego co zrobione i co jeszcze przede mną.
wolanin - 2017-01-22, 08:38
Ładnie sobie poradziłeś, gratulacje
Patenty opisuj proszę w miarę możliwości, bo może komuś się przydadzą.
Czy krawędź beczki i kołnierza foliowego połączyłeś jakimś klejem? Wywinąłeś pewnie folię do środka?
Paweł Oczko - 2017-01-22, 13:05
Patent z beczką polega na tym, iż:
1. w spodzie beczki PCV wyciąłem otwór pasujący do standardowej łączki PCV, o tym samym standardzie, jak rury kanalizacyjne PCV, którymi woda podpływa (grawitacyjnie) od oczka. Beczka z łączką sklejone są żywicą epoksydową, od zewnątrz i wewnątrz, bez tego oczywiście byłyby wycieki wody poza układ. Beczkę wraz z pionowo sterczącą z jej dna łączką nasunąłem na skierowane do góry kolanko rury doprowadzającej wodę,
2. Beczka zaizolowana jest folią, ponad powierzchnię sterczy jedynie jej szczyt – widać to na jednym ze zdjęć (oczywiście widoczną na zdjęciu sterczące do góry brzegi folii zawiąłem do środka beczki, ale niespecjalnie uszczelniałem, bo krawędź jest już nieco ponad poziomem wody na zewnątrz),
3. Po napełnieniu oczka oczywiście woda podpłynęła do beczki i wypełniła tę jej część, która znalazła się pod poziomem lustra wody w oczku, jakieś pół metra – dość aby zakryć pompę nawet przy niskim stanie wody w oczku.
4. Aby wydobyć wodę z dna beczki na powierzchnę musiałem dosztukować do pompy przedłużkę. Standardowa rurka PCV, średnicy chyba 3,5cm, z jakąś nasadką i powstał system łączący pompę z wylewką fontanny. Po drodze rurka przebija się przez wierzchni dekiel beczki, bo bez niego oczywiście woda wracałaby do środka. Przejście przez dekielek wymagało uszczelnienia standardową gumką. Górny brzeg beczki wysunięty jest nieco ponad pozionn mody w sadzawce, więc dekielek może być zwyczajnie położony na górze bez żadnego uszczelniania. Jak fontanna wygląda z zewnątrz widać na pierwszych dwóch zdjęciach,
To wszystko. Odkrywanie Ameryki zajęło mi dużo czasu, pewnie trwałoby to krócej, gdybym mógł poczytać tu o swoich pomysłach zanim je wymyśliłem. Rezultatem jest mała fontanna zasilająca mały zbiorniczek wodny, poprzez kilkunastometrowy wijący się pośród trawniczka strumyczek. Łagodna sielskość. Generalnie jestem zadowolony, ale robiąc rzecz raz jeszcze dorzuciłbym kilka pionowych membran wpoprzek strumyczka, celem spiętrzenia wody w odrębnych składających się na strumień sadzaweczkach. Teraz piętrzę w nich wodę przegrodami z wciskanych w glinę kamieni, mając membrany chyba byłoby lepiej. Również powinienem znaleźć jakieś estetyczne wykończenie brzegów łączących strumyk z trawnikiem. Pod sam brzeg nie podjeżdżam kosiarką, zarasta on więc trawą. Jak widać na zdjęciach nie mam ambicji na trawnik angielski (tzn. może bym i chciał ale nie mam na to ani czasu, ani umiejętności), tym niemniej gęsty pas wysokiej trawy wzdłuż linii wody nieco mnie wytrąca z błogiej kontemplacji nad wodnymi żuczkami. Skłaniam się ku rozwiązaniu, aby na zewnątrz od brzegu wywiniętego na boki fartuch folii wydobyć wąski pas ziemi i zastąpić ją piaskiem z cementem. Cokolwiek na tym urośnie będzie na tyle mizerne, że nie przesłoni widoku na wodę.
Sam nie wiem co w tym wszystkim cieszy mnie najbardziej. Przepływ wody? Kiełkujące na wiosnę, kwitnące i dojrzewające rośliny? Galaretki ropuszego skrzeku i wyskakujące z niego kijanki? Czas przepuszczany przez palce wśród ważek nad tatarakiem?
luzio - 2017-01-22, 15:41
Z tą beczką i zasilaniem strumyka i nim samym fajnie wykorzystałeś niewielkie różnice wysokości terenu. Podoba mi się. Chociaż najprostszym rozwiązaniem byłoby wrzucenie pompy do oczka a potem przeciągnięcie rury. Twoje rozwiązanie jednak ma swoje zalety.
Co do trawy to według mnie jest ok!
Zamiast z tym walczyć lepiej rozwinąć to co jest. Czyli między strumykiem a żywopłotem dosadzić dalsze roślinki robiące ładne tło. Może wrzucić tam parę głazów, wsadzić jeszcze większe trawy ozdobne. O przodu z grubsza zostawić, tylko uładnić i urozmaicić. Po prostu strumyki takie są że powinny płynąć wśród roślinności. Natomiast jeśli się chce mieć ładny trawnik dochodzący do samej wody do trzeba się trochę napracować i pobawić z dokładnym wykończeniem. Wiem coś o tym Kluczem jest w każdym razie mocniejsze wcięcie strumienia w ziemię. Tak by poziom wody był wyraźnie pod poziomem gruntu. Co zresztą jest naturalne. Wtedy brzeg można jakoś umocnić, darń jest wystarczająco gruba by dojechać z trawnikiem do końca, tak że można go kosić.
A wtedy dla odmiany będzie cię wkurzać jak kosiarka część trawy będzie wrzucać do wody i ją zasyfiać
No i na koniec jedno kluczowe pytanie: jak czystość wody? Stosujesz jakieś filtry?
wolanin - 2017-01-22, 19:47
Paweł, jeszcze dwie kwestie.
1. Jaką wielkość przepływu ma ta pompa? Pytam w kontekście prędkości w poziomej rurze 110mm - czy jest wystarczająca, żeby zapobiegać osadzaniu się tam nieczystości z dna oczka.
Kwestia 2. może raczej tylko informacyjnie - można byłoby się zastanawiać na przyszłość nad wbudowaniem zamiast pompy i beczki - airlifta, o ile różnica wysokości między poziomem wody w beczce (po włączeniu pompy) a poziomem na początku strumienia nie jest zbyt wielka - wtedy airlift nie działałby zbyt wydajnie. Interesowały Cię kwestie oszczędzania na przepompowywaniu wody, więc warto o tym wspomnieć.
Paweł Oczko - 2017-01-23, 23:16
Rzeczywiście nie zdecydowałem się na rozwiązanie polegające na wrzucenie pompy do oczka i przeciągnięcie rury po powierzchni. Jakoś nie rozumiem jak to miałoby wyglądać. Bo jeśliby miało to być „rozwiązanie najprostsze”, to rurę należałoby przeciągnąć rzeczywiście po prostu po powierzchni. Fuj, szkarada, przewracałbym się o to, trawy nie można by kosić. Oczywiście należałoby nieco zakopać. Ale nawet wtedy, miejsce, w którym rura wychodziłaby z oczka byłoby zeszpecone, bo oto tu takie naturalne oczko, a tu jakaś rura. No i pozostaje kwestia oporów przepływu. Zakładam, iż pompa oddalona o prawie 20 metrów od fontanny musiałaby być znacznie mocniejsza od mojej – czyli wyższy koszt zakupu i eksploatacji. Nie jestem na tyle sprawny, aby obliczyć jaką moc taka pompa musiałaby mieć, ale jestem pewien, że ktoś z czytających już to przerabiał i może się doświadczeniem pochwalić. Moja pompa to Aqua Nova NCM-10000 (85W, 10000l/h). Przez dwa sezony pracowała dzielnie. W tym roku podjąłem ryzyko i jej nie demontowałem. Jest na głębokości około 70-80 cm pod powierzchnią gruntu, ale oczywiście nie chroni jej warstwa ziemi, bo przecież jest tylko w tej beczce. Trochę się martwię, co się wydarzy na wiosnę po włączeniu prądu.
Odpowiadam na „kluczowe” pytanie jak to jest z czystością wody: otóż nijak. Nie zwracam na to uwagi. Jak już pisałem celem uprawy trawnika nie jest trawnik angielski, podobnie jest z wodą: nie jest moim celem aby woda była krystaliczna. Z założenia dążyłem do stworzenia czegoś, co wyglądem miało być zbliżone do naturalnej wiejskiej sadzawki, takiej obrośniętej zielskiem, nieco mulistej, w której żaby miałyby szansę realizować swoje poczucie szczęścia. Tak jakby się udało. W praktyce wygląda to tak, iż dość rzadko woda jest na tyle czysta, abym mógł obserwować ryby przy dnie. Widać je jakoś tak do metra wgłąb. Obrzeża zbiorniczka, jak i cały strumyczek wysypane są grubą warstwą ziemi z gliną. Każde więc poruszenie podłoża wzbudza gliniasty mułek i wtedy na dłuższy czas niespecjalnie cokolwiek widać nawet przy powierzchni. Trochę być może pomaga fakt, iż ta woda przecież cały czas krąży, płynąc w strumyczku osadza w nim zawiesiny, oczyszcza się.
Pisząc o tym korci mnie zapytać się, czy ktoś może wie, jakie to cudowne zjawisko powoduje, że od czasu do czasu, raz na kilka tygodni, taka niespecjalnie klarowna woda przeistacza się w prawdziwy kryształ? Czy to pełnia księżyca, może plamy na słońcu, a może po prostu zwykłe zmiany ciśnienia, dość powiedzieć, że kilka razy w sezonie obserwuję jak raczek przy dnie drapie się ogonem po głowie. Woda robi się tak czysta, że widziałbym zmierzwioną czuprynkę raczka nie z półtora metra, ale z metrów piętnastu,
Gdy przychodziły upały pojawiały się glony, ale mam wrażenie, że pomaga na nie napowietrzanie zbiornika (teorii nie znam, może jest odwrotnie). Od strony pompy, tam gdzie mam zasilanie, przeciągnąłem w rurze przewód igielitowy, którym pompuję powietrze – pomaga w przetrwaniu rybom, tak w zimę jak i w utrzymaniu higieny zbiornika latem. (Latem oprócz ‘zwykłych’ glonów pojawa się również takie włókniste, mocno rozbudowane, dość wstrętne zielsko. Jedyny sposób jaki na nie na razie na to znalazłem, to grabie – mechaniczne wybieranie. Będę wdzięczny za radę na to dziadostwo).
Oczywiście nie wykluczam, że kiedyś w przyszłości poodwraca mi się w głowie i stanę się miłośnikiem wody bardziej klarownej. Nosząc się z taką ewentualnością na początku strumyka do rury zasilającej strumień podłączyłem zaślepiony trójnik. Zawsze będę mógł się do niego podpiąć i dobudować jakiś rodzaj filtra.
Co do tego, czy w rurze osadzają się nieczystości z dna oczka, to pojęcia nie mam, ale z pewnością jest tam sporo zawiesiny. Chyba jednak zablokuje przepływ już po wygaśnięciu mojej tu misji, więc się o to nie martwię,
Co zaś do kwestii nr. 2, tzn. airlifta, to informuję, iż nie wiem co to takiego. Może się będę zastanawiał, jeśli w marcu okaże się, że w czasie gdy piszę te słowa mróz właśnie rozsadzał moją pompę. Ale jeśli wszystko pójdzie dobrze, to chętnie nie będę się dowiadywał. To mi wygląda na sprawę trudną i podejrzaną i zapewne musiałbym nad jakąś zawiłą instrukcją sporo czasu poświęcić,
taniw - 2017-01-24, 09:02
W rurze na pewno osadza ci się muł. To kwestia dwóch, trzech lat do prawie całkowitego zapchania jej. Ale można raz do roku przeczyścić ją wciskając wąż z wodą pod ciśnieniem .
wolanin - 2017-01-24, 19:02
| taniw napisał/a: | | W rurze na pewno osadza ci się muł. To kwestia dwóch, trzech lat do prawie całkowitego zapchania jej. Ale można raz do roku przeczyścić ją wciskając wąż z wodą pod ciśnieniem . |
Przy przepływie 10m3/h to raczej nie osadza się, chyba że jakieś kamienie. Zakładam tyle, bo w układzie u Pawła pompa nie jest prawie wcale dławiona różnicą wysokości zwierciadła w beczce i w oczku na początku strumienia. W razie potrzeby ja stosuję czyszczak na lince, linka wprowadzona do rury pilotem - pilot to kłębek np. ovaty na żyłce wessany do rury prądem wody.
Paweł, airlift - wpisz w youtube "airlift pump" i pooglądaj. Prosta rzecz.
kmarkot - 2017-01-24, 21:41
Co do występowania glonów w zbiornikach wodnych głównym czynnikiem powodującym wzrost glonów jest eutrofizacja czyli żyzność wód.Głównym czynnikiem jest powodujący eutrofizację jest fosfor i niedobór pozostałych składników które mogły by wykorzystać w/w rośliny wyższe.
Paweł bardzo podoba mi się twoje podejście co do prowadzenia ogrodu , Ja mam identyczne .
Podoba mi się sposób doprowadzenia wody do strumienia wyeliminowałeś tak jak pisałeś opory wody, a co za tym idzie oszczędnością energii elektrycznej .
|
|