| |
Oczko wodne - forum Forum miłośników oczek wodnych. |
 |
Inne - Tratwą po Biebrzy
AurorA - 2010-08-27, 23:37 Temat postu: Tratwą po Biebrzy Obiecałem zdać małą relację ze spływu tratwą po Biebrzy.
pojedyncza tratwa ma 6 metrów długości i 20 m2, my połączyliśmy 2 szeregowo wiec mieliśmy tratwę o długości 12 metrów z możliwością noclegu dla 12 osób (płynęło nas 10 osób wiec był luz))
Więcej szczegółów dotyczących budowy tratwy i cen za wypożyczenie na stronie:
http://hamulka.pl/atrakcj...po_biebrzy.html
Tu część naszej załogi , a po prawej kapitan
Biebrza jest bardzo kreta i ostro meandruje, co kilkadziesiąt metrów jest skręt o 90 lub 180 stopni, wiec aby płynąć trzeba się napracować, to nie jest klasyczny spływ bo gdy się nie pracuje to tratwa stoi. Gdy się pcha i wiosłuje to prędkość można uzyskać około 1 km/h.
Wiosła dają nie wiele, najprzydatniejsze są sześciometrowe pychy. Niestety rzeka często jest tak głęboka że nie można nimi sięgnąć dna by się odepchnąć.
Przy większości zakrętów tworzą się spore zatoczki gdzie można popływać. Brzegi są bardzo zarośnięte i bagniste więc wejście do wody tylko z tratwy.
Można też skakać z dachu
jutro postaram się opisać napotkaną faunę i florę Biebrzańskiego Parku Narodowego.
drako - 2010-08-27, 23:51
O, to dopiero ekstremalna przygoda. Nie trzeba nad Amazonkę. Super!
Adalbert - 2010-08-28, 07:46
A komary? Wliczone w cenę?
Mazur - 2010-08-28, 08:24
mówiłem że nasz teren to raj, tu jest doskonały wypoczynek ciała ducha i umysłu.
Zastanawiamy się czy najciekawsze miejsca nagłaśniać dla pieniędzy ale i dewastacji.
Lipsk- miasteczko ciekawe ciche ulokowane jak wyspa w puszczy.
leszek50-57 - 2010-08-28, 09:02
Zgadzam się z Romanem,ludzie nie poznali naszych pięknych zakątków
a podziwiają Tunezję i inne podobne kraje w których siedzi się jak
w klatce (hotele),bo po za nimi to trudno przeżyć
poz.Leszek
--------------
AurorA - 2010-08-28, 13:33
| Adalbert napisał/a: | | A komary? Wliczone w cenę? |
Bardzo się na nie nastawialiśmy i zakupiliśmy całą masę odstraszaczy w kremach , sprayach itp. Ja się pryskałem tylko 1 dnia - komarów troszkę było ale nie więcej niż u mnie.
Problemem przy takim spływie jest to ze nie można wyjść na ląd, na tratwie się gotuje, je, i śpi. Trzeba być dobrze zaopatrzonym w prowiant wodę itd bo nie ma możliwości uzupełnienia zapasów. Na tratwie nie ma prądu lodówki wiec nie każdy pokarm się nadaje. Jest tam totalna głusza- przez cały czas spływu widzieliśmy tylko około 5 osób (mijających nas kajakarzy). Ale nocne ugwieżdżone niebo wygląda niesamowicie- zupełnie inaczej niż w mieście.
JAREK G - 2010-08-28, 15:01
| AurorA napisał/a: |
Problemem przy takim spływie jest to ze nie można wyjść na ląd, na tratwie się gotuje, je, i śpi. | Z tym to nie byłoby problemu Gorzej z inna czynnością , a nieodzowną naszej egzystencji w ciągu pięciu dni
zuzi10 - 2010-08-28, 15:31
Jarek, to chyba najmniejszy problem. Chyba tak jak w pociągu lub samolocie, zostawiali po drodze.
koczisss - 2010-08-28, 17:23
Skąd dokąd płynęliście?
AurorA - 2010-08-28, 19:55
Z Kamiennej do Sztabina.
| JAREK G napisał/a: | | Gorzej z inna czynnością , a nieodzowną naszej egzystencji w ciągu pięciu dni |
to też był problem szczególnie dla Pań, ale daliśmy radę
koczisss - 2010-08-28, 20:00
Arek, czyli prawdziwej Biebrzy nie widziałeś, bo tam to tylko wąska rzeczułka jeszcze jest
Od Goniądza w dół zaczyna się prawdziwa rzeka
AurorA - 2010-08-28, 22:14
No to ciąg dalszy czyli fauna i flora.
Generalnie fauna i flora zbyt nas nie zachwyciła, Pan Janek (ten od którego wypożyczaliśmy tratwę- super gość) mówił ze na wiosnę jest dużo ładniej jak roślinki malutkie i świeżutkie a poza tym wtedy są gody ptaków i jest pięknie.
Przy spływie w sierpniu roślinki były pokryte brązową mazią , pożółkłe i przemielone, obgryzione przez szkodniki i chore. Ptaków nie widzieliśmy prawie wcale. Ryby które łapaliśmy na wędkę (pozwolenie na łowienie w parku narodowym kosztuje 50 zł od osoby jest wystawiane na nazwisko do karty wędkarskiej) były w większości chore na czerniawkę, a poza tym wcale nie chciały brać. Po powierzchni wody pływało bardzo dużo martwych ryb - podobno przyducha.
tu ciekawy ślimak żyworódka rzeczna w odróżnieniu od znanych nam zatoczków i błotniarek on oddycha skrzelami nie płucami i musi mieć natlenioną wodę (do oczka raczej się nie nadaje)
zamyka ona domek charakterystycznym wieczkiem
bagnik przybrzeżny
poniżej jeden z nielicznych ptaków jakie napotkaliśmy: Jaskółka dymówka
udało mi się uchwycić moment gdy samiec nadlatuje z owadem w dziobie by nakarmić młode. Co ciekawe młode w tym gnieździe były karmione przez więcej niż dwie dorosłe (obserwowałem je długo).
teraz flora Niestety nie wygląda ona tak pięknie jak w naszych oczkach choć zbiór gatunków dość imponujący
ponad 90 % flory stanowi trzcina- czasem po horyzont, ale takie możliwości obserwacji tylko z dachu tratwy, z kajaka zupełnie inna perspektywa
pozostałe 10 % to całkiem duże ilości sporej ilości gatunków,
rdestnicy połyskującej i pływającej a także ich mieszańca
rdestnica przeszyta
rdest ziemnowodny
strzałka wodna rośnie głownie jako roślina pływająca tworząc pło
ale jest tez sporo okazów rosnących bardzo głęboko- wytwarzają one tylko podwodne bardzo szerokie liście pływające
osoka występowała licznie w zatoczkach o stojącej wodzie
rogatek bardzo liczny czasem bardzo utrudniał nam płynięcie, ale był ładny i zdrowy w porównaniu do innych roślin
szalej jadowity - występuje głownie jako roślina pływającą w masie z innymi roślinami
grążel żółty dość liczny, także w wielu miejscach jako swobodnie pływające kłącza
Żabiściek tez liczny wzdłuż pasa trzcin
Grzybienie raczej nieliczne, ale każdego dnia mijaliśmy kilka/kilkanaście kępek
kwadratowy kształt od spodu może skazywać na to iż to rzadkie grzybienie północne
z innych roślin trafiały się jeszcze stosunkowo nieliczne stanowiska pałki i okazałej jeżogłowki oraz rzęsa, spirodella
Coś takiego nazywaliśmy hamulką (od nazwy miejscowości gdzie wypożyczaliśmy tratwy i od tego że tratwa momentalnie wyhamowywała i ciężko ją było ruszyć z miejsca)
hamulki tworzyły głownie rogatek i rdestnice, ale też grążele i żabiścieki oraz strzałki- wszytko zmiksowane
po przepłynięciu przez hamulke do spodu tratwy przyczepiało się mnóstwo roślin i trudno było się ich pozbyć- spowalniały tempo
najlepsza metodą na jej pozbycie jest cofnięcie się pod prąd- wtedy z przodu tratwy wylatuje kilkutonowa bryła roślin- niestety odkryliśmy to dopiero ostatniego dnia spływu
poniżej taka bryła
jeden z naszych forumowiczów chciał sprawdzić czy taka masa roślin utrzyma go na powierzchni
Hamulki podobno występują tylko przez okres około 3 tygodni- wcześniej rośliny są zbyt małe i mocno przytwierdzone a później się obrywają o spływają.
Spływy są organizowane do listopada.
a czego tam nie było- nie było ani śladu glonów. Woda była w kolorze herbaty albo od torfu albo od licznych rud metali które widzieliśmy przy brzegach. Niestety nie miałem z sobą odczynników by zbadać wodę.
koczisss - 2010-08-29, 11:18
Arek pojedź nad Biebrzę nieco wcześniej to będzie to inaczej wyglądało, a woda w tym roku ma specyficzny kolor, taki rok.
Kiedyś bywałem nad Biebrzą corocznie i to długimi okresami. Czasem woda była kryształ, że jak płynąłem łódką to czasem wiosła nie wystarczało aby dotknąć dna, a wyglądało tak, jakby było tam raptem z metr wody, a nie 2,5 m.
W tym roku jest wysoki stan wody, rzadko tak bywa w środku lata, zazwyczaj jest jakiś metr mniej, stąd kolor wody taki, a nie inny.
Jakub T - 2010-08-29, 11:32
Co do tego pająka, to raczej jest bagnik nadwodny (Dolomedes plantarius), mniej kontrastowo ubarwiony i nieco większy niż bagnik przybrzeżny.
AurorA - 2010-08-29, 16:00
Raczej jednak przybrzeżny, choć barwy faktycznie nieco przyżółkłe. Sądząc po rozmiarze to zapewne stara samica. Doczytałem że to największe polskie pająki i wraz z odnóżami osiągają 7 cm.
Jakub T - 2010-08-29, 17:55
No cóż, te gatunki bywają dość podobne. Najpewniej odróżniają je naukowcy po budowie płytki płciowej, itp. szczegółów, na które normalnie nie zwracamy uwagi. Na pewno, jak mówisz to są największe polskie gatunki, obok wymyka szarego i kątników. Potrafią chwytać nawet małe rybki i młode żaby.
Jakub T - 2010-08-31, 10:02
Kątniki faktycznie mają długie odnóża i są spore (dorosły samiec przekracza rozpiętością odnóży bagnika), ale opisując pająki, posługujemy się długością ciała, a w tej z bagnikami żadne polskie pająki nie mogą się równać. Bagniki przekraczają 2 cm ciała, podczas gdy kątniki ledwo dobijają do tej granicy.
PS. Aurora, wspomniałeś że napotkałeś nieliczne ptaki, a może trafiłeś na okres, gdy się pierzą? Ptaki wodne, zmieniając upierzenie nie latają i chowają się w trzcinach, nie jest to dobry czas na obserwacje. Co innego jaskółki, czy drapieżniki, polują w powietrzu i muszą latać cały czas, więc zmieniają pióra pojedynczo.
BOLEK - 2010-09-01, 17:19
Bardzo fajna relacja Aurory ze spływu, fachowo opisana fauna i flora Biebrzy, ale jak sklasyfikować ten oto gatunek:
AurorA - 2010-09-01, 20:40
Myśle że oba osobniki można przyporządkować do Aquenus aquaticus.
Adalbert - 2013-04-20, 17:59
http://wiadomosci.gazeta....l___trwaja.html
Mimo wszystko dalej mam ochotę się przepłynąć
|
|